Kliknij "Czytaj Więcej", żeby przeczytać dalej
Barcelona pozbywa się zawodnika znakomitego, ale niepasującego do jej stylu gry. To nie jest wina klubu czy też Sancheza. Po prostu tak się stało i dlatego ten związek musiał zakończyć się już po trzech latach. W tym czasie Chilijczyk prowadzony był przez trzech różnych trenerów. Każdy oczekiwał od swojej drużyny nieco innej gry, co nie mogło nie odbić się na Sanchezie.
Ale tego czasu i tak nie może uznać za stracony. Przed transferem do "Dumy Katalonii" rozegrał tylko jeden, ale za to naprawdę świetny sezon w barwach Udinese. Dopiero wtedy do swojego niezwykle efektownego stylu gry dorzucił efektywność. Po raz przekroczył wtedy barierę 10 bramek w sezonie; zdobył ich 12, dorzucając do tego dorobku 10 asyst.
A w Barcelonie w kolejnych trzech sezonach i 88 meczach ligowych strzelił 39 bramek i zaliczył 25 asyst. Całkiem nieźle jak na "ciało obce". Otrzymana za niego kwota wraz z pieniędzmi uzyskanymi za sprzedaż Cesca Fabregasa ma pokryć koszty transferu Luisa Suareza, więc na Camp Nou nikt nie zamierza narzekać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz